Wiadomość

Co chemik kosmetyczny sądzi o hitach anti-aging? Analiza składników

Amerykańskie laboratorium Good Housekeeping Beauty Lab przeanalizowało 368 serum anti-aging, które trafiły do redakcji w ciągu ostatnich trzech lat — od formuł budżetowych po luksusowe, od indie po marki legacy.

Co chemik kosmetyczny sądzi o hitach anti-aging? Analiza składników

Trendy anti-aging oczami chemika: PDRN, egzosomy i bakuchiol pod lupą

Zanim którakolwiek próbka trafiła na skórę testerów, chemik kosmetyczny laboratorium przejrzał składy i wyodrębnił składniki, które producenci promują jako przełom w walce ze zmarszczkami i wiotkością skóry. Wniosek jest chłodny: za większością haseł marketingowych stoi znacznie mniej twardych danych, niż sugerują etykiety.

PDRN — fragmenty DNA zbyt duże, by przejść przez naskórek

PDRN (polideoksyrybonukleotyd) to fragment DNA najczęściej pozyskiwany z nasienia łososia — stąd potoczna nazwa „salmon sperm facial". W Korei Południowej PDRN podaje się iniekcyjnie jako stymulujący regenerację skóry, ale w Stanach Zjednoczonych substancja nie jest dopuszczona do wstrzykiwania; dopuszcza się jedynie mikronakłuwanie. Spośród 368 przebadanych serum aż 14 deklarowało obecność PDRN w formule topikalnej. Problem w tym, że według analizy opublikowanej przez Dermatology Times, łańcuchy PDRN są zwykle zbyt duże, by pokonać barierę naskórkową. Badania nad wegańskimi odpowiednikami i formami stosowanymi powierzchniowo wciąż trwają, ale na dziś to nie jest składnik, w który warto inwestować — przynajmniej w kremie.

Egzosomy — obietnica bez solidnych badań klinicznych

Egzosomy to pęcherzyki wydzielane przez komórki, które transportują białka i lipidy do komórek sąsiednich. W medycynie bada się egzosomy pochodzące z ludzkich komórek macierzystych jako potencjalną terapię wielu chorób, a ten sam mechanizm producenci kosmetyczni przenieśli do serum — 26 z 368 nadesłanych próbek zawierało w nazwie słowo „egzosom". Na rynku obecne są preparaty z egzosomami z ludzkich płytek krwi, kultur komórkowych ze szpiku kostnego lub z roślin. Istnieje wiele badań in vitro na komórkach skóry w szalce, ale stosunkowo niewiele badań klinicznych z udziałem ludzi, a jeszcze mniej — z egzosomami roślinnymi. Szerokie spektrum źródeł i brak spójnych danych klinicznych oznaczają, że samo słowo „egzosomy" na etykiecie nie powinno wystarczyć za rekomendację.

Bakuchiol — twardsze dowody, ale bez cudu

Bakuchiol, związek pozyskiwany z Psoralea corylifolia (rośliny znanej w sanskrycie jako bakuchi), pojawia się w analizie jako składnik o lepiej udokumentowanym działaniu niż dwie poprzednie nowinki. Laboratorium zwraca uwagę, że roślina ta była przedmiotem liczniejszych badań klinicznych, choć wciąż daleko mu do poziomu dowodów, jakimi dysponuje retinol. Dla gabinetów i klientów to bezpieczniejszy kierunek niż egzosomowe eksperymenty, ale wciąż jeden składnik — nie cały system.

Co sprawdzić przed zakupem lub zabiegiem

Dla klientów klinik i salonów najważniejsze są trzy rzeczy: status rejestracyjny składnika aktywnego w danym kraju (PDRN nie jest dopuszczony do iniekcji w USA), rodzaj badania klinicznego (in vitro to za mało — potrzebne są testy na ludziach) oraz źródło egzosomów (ludzkie vs. roślinne to różne kategorie dowodów). Żadne serum nie zastąpi konsultacji z kosmetologiem, który oceni stan bariery naskórkowej i dobierze stężenia do konkretnej skóry, a nie do buzzwordu na opakowaniu.